Pierwszy wpis powinien być wyjątkowy! Wnieść coś co zatrzyma Was tutaj na dłużej.
Przychodzę do Was z moją historią,która głównie skupia się na schudnięciu w ciągu 1 miesiąca 11 kilogramów.Jak było?Jak to wszystko przebiegło i czy jestem w końcu zadowolony?
Czytajcie!
Nie chcę Was zanudzić wylewnym tekstem dlatego postaram się to wszystko ująć szybko i zwięźle.
Pewnego poniedziałku obudziłem się z myślą,że czas na zmiany!
Miało to wiele powodów...
*waga-od kilku lat starałem się zrzucić te kilogramy,jednak dlaczego nie napiszę 'zbędne kilogramy'?
O tuż przy wzroście 176 cm ważyłem 69 kg...idealna waga!
Lecz czy czułem się idealnie?NIE!
Czułem się źle...chciałem wyglądać lepiej!Chyba miałem także szczęście,że tego dnia obudziłem się z grypą...dzieki temu
pierwszy tydzień diety poszedł łatwo i sprawnie.
Czy odżywiałem się dobrze?Czy schudłem te 11 kg dobrze? Niestety nie...
W czasie choroby nie miałem apetytu...jadłem strasznie mało do tego odstawiłem wszystkie słodycze!Nie jestem ich wielkim fanem
dlatego było łatwo.Zrezygnowałem z mojej ukochanej coli na rzecz wody i herbaty.
Po chorobie miałem skurczony żołądek dzięki czemu nadal jadłem strasznie mało.
Po jakimś tygodniu gdy sie wyleczyłem...dorzuciłem sobie ćwiczenia i nadal ćwiczę...strasznie regularnie bo co dziennie!
Widać efekty.Dopiero teraz się obudziłem...zrzuciłem zbędne kilogramy,ale czy zrobiłem to zdrowo?Pewnie NIE!
Dlatego za nim nie jest za późno ratuję siebie i swoje zdrowie!
Od kilku dni mój jadłospis uległ drametialnej zmianie!Od wtedy odżywiam się zdrowo i zdrowa dieta zamienia się w pasje...gotowania!
Nadal ćwiczę i nie odpuszczam.
*styl-pomyślałem sobie,że gdy już zrzucę parę kilogramów wreszcie mogę zacząć ubierać się tak jak od zawsze chciałem!
Zacząłem się interesować modą i nabyłem kilka nowych ubrań.
*zdrowie-od zawsze chciałem odżywiać się zdrowo,ale przeszkadzał mi w tym mój największy,najbardziej obrzydliwy przeciwnik-NAŁÓG!
Jednak na ten temat pragnę napisać osobny post.
chociaż moje odchudzanie nie było zdrowe,teraz czuję,że wreszcie wszystko
ma sens.
Chciałbym,aby ten blog był czymś w rodzaju motywacji.Chcę Wam pokazać 'nowego siebie'.
To mój dzisiejszy podwieczorek!Kto by pomyślał,że daktyle+jabłko będą,aż tak pyszne!?
Ten wspaniały przysmak miał tylko 50 kcal!
Nadal czuję się nim nasycony!

No, no powodzenia :**
OdpowiedzUsuń